Blogowanie

Nie płacz mamo, nie płacz babo!

Dzisiaj Dzień Kobiet. Dzień jak każdy inny, ale zwracający większą uwagę na nas Kobiety. Dzień w którym faceci gonią (bądź nie) po kwiaciarniach i cukierniach, co by “baba nie gadała, że zapomniałem”, bo już w sumie zapomnieli, że pierwsze randki, spotkania były wręcz usłane przez nich różami i wcale to nie był 8 marca. My zalatane w tych swoich codziennych sprawach i obowiązkach, głównie przez same siebie, też zapominamy o sobie.  Wszystko zawsze jest ważniejsze, a my sobie kiedyś odbijemy. Tylko, że tego “kiedyś” może już nie być..

Często słyszymy “doceniaj to co masz, ciesz się z tego co masz”, ale czy doceniasz to jaką jesteś wyjątkową osobą? Czy patrzysz na siebie w lustrze z miłością i akceptacją? Szanujesz samą siebie pod każdym względem?

Jestem Wirtualną Asystentką od roku. Ostatnie tygodnie dla mnie osobiście nie należą do najłatwiejszych. Jestem głównie mamą. Bunt mojej dwulatki jest w fazie szczytowej, a tym samym moja cierpliwość, energia i wiele innych aspektów, które są potrzebne, aby prawidłowo funkcjonować na co dzień. Sama nie wiem jak daję radę ogarniać wszystko tak, by moi klienci w ogóle tego nie odczuli. Terminowość dla mnie jest czymś bardzo ważnym w tym zawodzie. Gdybym nawalała z terminami i jakością mojej pracy to nie miałabym czego szukać na rynku WA.

Jestem Wirtualną Asystentką i mam zdalną pracę. Głównie pracuję z domu. Czasami “wyskakuje” na chwilę na spotkania do klientów. Wtedy czuję taki powiew świeżości. Nawet jazda komunikacją miejską to dla mnie chwila relaksu. Praca z domu dla wielu to spełnienie marzeń, bo przecież wstajesz kiedy chcesz (błędne myślenie!), wszystko masz pod ręką, nie musisz stać w korkach, siedzieć non stop za biurkiem 8h, wpadasz do kuchni żeby sobie coś ugotować. W międzyczasie pogadasz z sąsiadem spod “3”, dzieciaki “na oku”, nie martwisz się o nie jak sobie radzą w przedszkolu, żłobku, itd. a sama zatuszowałaś wyrzuty sumienia, że takiego maluszka oddałaś w inne ręce na parę godzin. Fajnie, co? 

Prawda jest zupełnie inna. Mówię Ci to ja, Wirtualna Asystentka przy boku ze zbuntowanym aniołem. Wstajesz wcześniej przed wszystkim swoimi domownikami, bo zeszłego wieczoru nie dałaś już rady patrzeć w monitor. Pisk dzieci wytrącał Cię z równowagi i nie mogłaś się skupić pisząc ważny tekst. Pralka nachalnie informuje Cię, że właśnie skończyła prać i może warto ją rozładować. Trello nasuwa Ci kolejne powiadomienia, bo właśnie pojawia się nowe zadania do wykonania. Dzieci znudzone same sobą postanawiają Ci uprzyjemnić czas i zaczynają kolorować Twoje notatki, wyłączać przedłużacz i jednocześnie pada Ci cały komputer, internet, itp. Jeżeli masz jeszcze jakieś pokłady cierpliwości to bez gadania włączasz wszystko od nowa. Piszesz jednocześnie łzy zalewają Ci klawiaturę z takiej bezsilności, bo miało być tak super, a okazuje się, że nie wyrabiasz i ogólnie bałagan jaki masz w głowie blokuje samą siebie. Nagle Twoje dzieci przestają się kłócić i widzą Cię zalaną łzami. Ty oczywiście, jak przystało na super bohaterkę, mówisz nic się nie dzieje, mama ma katar (już nie wspominam, że uczymy dzieci ukrywać prawdziwe emocje!). Twoja druga połówka też patrzy na Ciebie jakoś dziwnie, bo “co Ty chcesz kobieto? masz wszystko i ciągle narzekasz, do tego beczysz”. Później wszyscy się rehabilitują i przyznają rację, że muszą też się zaangażować żebyś Ty mogła się rozwijać zawodowo. Tylko, że to znowu Ty musisz być konsekwentna i dbać o siebie!

Czy to znaczy, że się nie nadajesz do bycia Wirtualną Asystentką? Czy to znaczy, że jesteś nieogarnięta życiowo i zawodowo? Ja mam tak czasami. Mimo dobrej organizacji i planowania własnego dnia często zapominam o samej sobie! Planuje wszystko dookoła i z pełnym przekonaniem myślę, że robię to dla siebie. Tylko, że ja układam czas innym i planuje ich dzień, a moje życie od kuchni wygląda jak jeden wielki burdel!

Nadajesz się do tej pracy tak samo jak ja! Musimy być tylko asertywne! Musimy wyznaczać jasne granice naszym domownikom, bliskim, znajomym. Nie wpadajcie do nas, bo przecież siedzimy w domu. Zadzwoń, zapytaj czy mam czas. Jeżeli masz możliwość zapisz dziecko do żłobka, przedszkola (ja właśnie się przekonałam i to robię). Odłóż na czas pracy sprzątanie i gotowanie. Świat się nie zawali jak wszyscy wspólnie ugotujecie obiad po powrocie męża z pracy, dzieci ze szkoły. Kto by gotował w Waszym domu gdybyś właśnie siedziała w korpo zza biurkiem? Urywałabyś się żeby ugotować obiad? No nie! Pranie i sprzątanie niech czeka sobie na Twój wolny czas. Zresztą poproś domowników o pomoc. To też ich dom! Niech każdy ma zajęcie, aby dobrze Wam się mieszkało. 

Wpis dedykuje wszystkim Wam, które wczoraj, dzisiaj, jutro będę mieć taki kryzys. Wpis dedykuje szczególnie sobie żebym pamiętała, że w tym wszystkim JA też jestem ważna, potrzebna i najlepsza.

Drogie Kobieciny! Pamiętajcie o tym każdego dnia! Droga Karino jesteś super babką i życzę Ci samej dobroci i wiary w siebie!

Dobrego dnia!

Zdjęcia : Fotodokwadratu 

 

2 komentarze

  • Kasia

    Tak, podpisuję się pod tym! Właśnie dlatego oddałam bez wyrzutów sumienia dziecko do żłobka, a sama w trakcie pracy nie zajmuję się obowiązkami domowymi, a obiad gotuję gdy odbiorę dziecko ze żłobka. Chwila przyzwyczajenia domowników i tak daję radę. Ważne by stawiać granice. W szczególności sobie samej. Ściskam, jutro będzie lepiej 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *